Nareszcie przyszła jesień. Tfu, powiedzą niektórzy, ale widzicie, do czego służy morsowanie? A do tego, żeby jesienią i zimą też mieć na co czekać, żeby choć trochę ucieszyć się z tej drugiej połowy roku. To cholernie ważne i ratuje nam życie - bo przecież normalni ludzie (może z wyjątkiem narciarzy) zimą mają ochotę się pociąć.

To jest blog o sporcie, ale jeśli szukasz sposobu na kaloryfer i tyłek z kamienia, nawet tu nie zaglądaj. Jeśli kiedykolwiek czułaś się gorsza i głupsza od plastiku na ekranie, twoje ego leżało i kwiczało po wizycie na siłowni, jeśli klęłaś w żywy kamień, mierząc dupokleje do biegania, czytaj dalej, bo to blog dla Ciebie i dla wszystkich fajnych dziewczyn, które nie chcą dać się zwariować.
poniedziałek, 5 października 2015
wtorek, 15 września 2015
Płyń po morzach i oceanach... albo lepiej nie :)
Kto pamięta, ten pamięta, że w profilu Flondry Moniki jest wzmianka o jej eko-tratwie z butelek, która powstaje w gościnnej sypialni. Otóż póki co powstał prototyp na małą skalę. Genialny wprost. Wielkie, uroczyste wodowanie odbyło się 18 lipca na Dolnym Mieście (dla niewtajemniczonych - to jedna ze starych dzielnic Gdańska) przy Śluzie Kamiennej, ul. Dobra. Wrzucam fotkę sat, żebyście wiedzieli, o czym mowa.
środa, 19 sierpnia 2015
Wracamy do gry :)
Miałyśmy dłuuugą przerwę, wynikającą po części z powodów osobistych, a po części z upału, ale mam nadzieję, że uda się powoli wrócić do obiegu - wczorajsza kąpiel na tajemniczej plaży nad otwartym Bałtykiem uświadomiła nam, że sezon zacznie się w tym roku nieco wcześniej - a właściwie w niektórych miejscach nigdy się nie skończył. Wiem, w głowie się nie mieści, jeśli patrzeć na tropiki z ostatnich tygodni, ale takie są fakty. O ile woda w Zatoce Gdańskiej ma ok. 20 stopni i jest pełna sinic, o tyle na "grzbiecie" Polski ma zaledwie 11. Mniej niż kranówa. Jak na koniec sierpnia niezły hardcore - nóżki marzną, tyłek szczypie, JEST GIT! :D Byłam w wodzie jedyna, nie licząc paru dzieciaków, którym nikt nie wytłumaczył, że jest za zimno - i które absolutnie nie powinny były się kąpać, bo był straszny sztorm i naprawdę niebezpieczny prąd przybrzeżny. Na strzeżonej plaży wisiałaby czerwona flaga. Nawet Flondra 3 trochę speniała i weszła ledwie do kolan. Na piachu też był hardcore, bo przy takim wietrze piasek jest dosłownie wszędzie, a głównie w jedzeniu i w oczach. Po nogach smagało tak mocno, że wzięłyśmy Pieskę na ręce; biedna przy samej ziemi miała prawdziwy survival. Całe szczęście, że miałyśmy budkę.
niedziela, 25 stycznia 2015
Zimne nóżki
Noo, wreszcie spadło trochę śniegu i po długich poszukiwaniach, za górami, za lasami, w głębokim boru, udało się znaleźć skrawek nieoszczany przez psy. A co robi Flondra, kiedy widzi czysty śnieg?
środa, 21 stycznia 2015
Kino! Kino!
Chcecie zobaczyć, jak Flondry bawiły się w niedzielę w wodzie o temperaturze 2,5 stopnia?
No to klik :)
No to klik :)
* Ponieważ co poniektórzy wyrazili zaniepokojenie początkiem filmu, wyjaśniam, że te #$%^& na motorach jeżdżące po rezerwacie na Wyspie Sobieszewskiej to nie my. O wyczynach owych osób zostały poinformowane odpowiednie władze, a napotkany przez nas lotny patrol policji bardzo ucieszył się z naszych nagrań.
* Flondra 1 jako anarchistka ukradła soundtrack i być może kiedyś oberwie za to po płetwach. Jeśli tak się stanie, wstawi tu może jakieś nudne plumknie, ale póki co życzymy dobrej zabawy ;)
piątek, 9 stycznia 2015
Na sucho
Drogie Panie, obiecałam Pani Annie artykuł o „morsowaniu” na sucho. Słowo się rzekło, ryba u płota – a tu dupa, zimy jak nie było, tak nie ma. Miałam nadzieję pstryknąć kilka fajnych, śnieżnych fotek na okrasę, ale trzeba będzie się zadowolić byle czym. Na wybrzeżu śnieg już był - niestety uciekł i nie zdążyłam go złapać. Dziś mamy 4 stopnie na plusie, lada chwila zakwitną forsycje. Ale do rzeczy.
niedziela, 4 stycznia 2015
Lodołamacz
Taki obrazek przywitał mnie dziś z rana w komputerze, ale wszyscy wiemy, że redaktorzy gazet pisząc "wszędzie" mają na myśli Warszawę, więc nie przejęłam się zbytnio. Tym bardziej że za oknem ewidentnie widać było zmrożone kałuże, za to ani śladu deszczu i śniegu. To się nazywa dysonans poznawczy.
Ale zacznę może od Ewy. Pamiętacie jej zeszłoroczny wyczyn? Dziś znów nie udało się nam spotkać, bo mnie i Agę pognało gdzie indziej, więc pojechała nad morze sama. A potem przysłała sms-a:
Lokalizacja:
Gdańsk, Polska
Subskrybuj:
Posty (Atom)